I życie jebło

Dodano 18 lipca 2015, w Bez kategorii, przez Coni

Wystraszyłam się
Bałam się ze będzie boleć, wiec wybudowałam murek, który miał mnie ochronić przed ciosami. Miał być mały.

Budowałam, budowałam i budowałam.
Otoczyłam się cała, zamknęłam w ceglanej kulce, do której nikt absolutnie nie miał dostępu.

Cegły wypalone ze strachu, łączone zaprawą z wina.

Z miesiąca na miesiąc mur stawał się grubszy i coraz trudniej było się dostać do środka. Żaden cios mi nie groził.

A potem coś się zachwiało.
Murowana kulka drgnęła i potoczyła się z łoskotem w dół, miażdżąc po drodze wszystko co było złe.
I co było dobre.
Bez wyjątku.

Nie zostało nic co mogłoby mnie zranić, bo wszystko zniszczyła.

Nie ma co zbierać.
Szkoda tylko, że przy totalnej demolce, w murze pojawiło się pęknięcie, przez które to przed czym się schowałam, dostało się do środka. Emocje.

Mogłam to naprawić. Nie naprawiłam.

Pozostało mi tylko posypać głowę popiołem. Z papierosa.

Nie zostało nic.

 

Jedna odpowiedź na I życie jebło

  1. ~s. pisze:

    Nigdy nie jest za późno, tylko śmierć jest ostateczna.
    Ściskam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS