Naprzód, kurcgalopkiem przez życie…

Dodano 2 października 2008, w Bez kategorii, przez Coni

odeszłam z pracy

przy dźwiękach piosenki i tańcu przy niej na środku biura

wśród wzruszeń,

wspomnień rzeczy małych, które dla innych okazały się być
wielkie,

wzruszeń,

miliona ciepłych słów,

wzruszeń,

morza alkoholu,

wzruszeń,

prezentów,

wzruszeń,

uścisków,

i wzruszeń…

 

i poszłam dalej

 

poszłam do nowej, tej-co-niby-miała-być-lepsza

już po tygodniu codziennie mówiłam sobie że nie wrócę do niej
jutro…

może wolałam żeby Dużą i Ciężką Maszynę przywiózł i obsłużył
Pan Co To Ma Do Niej Uprawnienia niż mam ją przywlec na garbie coniowym i do
tego wziąć na siebie odpowiedzialność gdyby coś się stało…

oszczędność niezrozumiała jeśli za pozostałe rzeczy ktoś woli zapłacić więcej niż było
zaplanowane, tylko dlatego żeby nie skorzystać z propozycji tańszej, bo się na
nią obraziło…

może też przyzwyczaiłam się do luksusu podejmowania samodzielnie
szybkich decyzji i do tego że przełożony podejmuje je tak samo szybko

odmienność wizji czasem jest nie do przejścia…

 

i wróciłam

do domu

 

teraz jest czas

żeby spojrzeć na siebie

na ostatnie półtora roku w biegu,

przystanąć

złapać oddech

i sprawdzić czy się nie ochwaciłam


a potem spojrzeć przed siebie

i popędzić dalej


bo conie nie mogą długo stać nieużywane

 

 

 

  • RSS