danie dnia…

Dodano 28 stycznia 2008, w Bez kategorii, przez Coni

ćwierć kilo głupich pomysłów-
- bo to one są tymi małymi radościami życia, które zwykle zabija dorosłość i stateczność…

szklanka braku dopasowania do ogólnie przyjętego szablonu normalności-
-bo czy to nie właśnie szablony zwykle nazywane są nudą?

dwie szklanki namiętności-
- by ożywić zmysły i lepiej smakować to co nas otacza…

szczypta szaleństwa-
- bo to ona nadaje potrawie pikanterii…

pół tuzina śmiechu-
- bo to najlepszy sposób na dekorację potrawy…

na koniec łyżeczka smutku i pół łyżeczki goryczy-
- to żeby nie zemdliło…

hmmm, czyż dobrze podana conina nie brzmi smakowicie?

 

myśli zagubione w wakacyjnych smsach coniowych…

Dodano 28 stycznia 2008, w Bez kategorii, przez Coni

czasem lepiej  siedzieć w domu niż być zbyt długo wśród ludzi.
nie odczuwa się tak wtedy wszechogarniającej, sapiącej nam do ucha samotności…

***

zbyt dużo obcych ludzi, przez zbyt długi okres czasu, uzmysławia nam jeszcze bardziej ich obcość, nieobecność i surrealizm iluzji bliskości…

***

nie tracę czasu na smutki- ja go nimi zapełniam…
czasem znajduje radości ale chwilowo zasnęły znużone monotonnym stukotem kół o tory…
dam im odpocząć chwilę zanim włączę budzik…

 

zasłyszane od gracza na konsoli…

Dodano 22 stycznia 2008, w Bez kategorii, przez Coni

mialem dzis wracajac – byc moze pod wplywem cudownego eliksiru chmielowego – taki drobny moment refleksji:
konczylem doom na poziomie trudnosci ultraviolent
konczylem call of duty na poziomie trudnosci veteran
konczylem gears of war na poziomie trudnosci insane
koncze halo3 na poziomie trudnosci legendary
itd
wiec
skad pomysl ze interesuja mnie kobiety o poziomie trudnosci very easy :D

:)

 

pac…

Dodano 22 stycznia 2008, w Bez kategorii, przez Coni

pac…
upadki bolą…
szczególnie takie kiedy spadamy z marzeń na życie…
na łeb na szyję…
z łoskotem…
pac…
jak mała dziewczynka która nie pomyślała, że włażenie na trzepak nie będzie dobre dla jej krótkich nóżek i rączek…
pac…
uczucie zbliżone do wyrywania motylom skrzydełek, niby fizycznie nie boli ale czujesz że coś jest nie tak…
pac…

mam siniaka…
nieduży
nie widać go na pierwszy rzut oka
ale z tych takich które chowają się głęboko pod skórą
tylko po to by dać się poczuć w najmniej oczekiwanym momencie…

pac…

poprosiłam o niego…
w końcu do twarzy mi w fioletowym…

 

  • RSS