Szczęśliwe Conie czasu nie liczą…

Dodano 25 marca 2007, w Bez kategorii, przez Coni

Obudziłam się dziś rano…
Przyszło mi to z lekkim trudem, ze względu na malutki syndrom dnia poprzedniego…
Jednak jako przykładową weekendową-panią-z-dziekanatu przystało, zwlokła mnie z wyrka świadomość, że należałoby iść do pracy…
Przez moją głowę przemknęła myśl, że chyba nie ma dziś zajęć (oznacza to, że mogłabym pojechać do pracy np. na 9 a nie normalnie na 7.45) ale że pewności nie miałam stwierdziłam że muszę pojechać normalnie,
bo głupio-
primo- jak ok. 100 lub więcej osób czeka aż łaskawie otworzysz im sale wykładową po tym jak już się wyspałaś jak królewna,
secundo-dzwonić do codziennych-pań-z-dziekanatu w niedziele o 6 rano żeby zapytać czy mogę jeszcze pospać…
Naciągnęłam więc na tyłek moje ulubione cieniutkie letnie spodnie (tak, letnie, wszystkie(!) inne uprałam dnia poprzedniego :D) i wyruszyłam w drogę…
Na przystanek dolazłam o minutę za późno. Jako że nie wiedziałam czy mam się spieszyć, postanowiłam pojechać prywatnym autobusem- byle do przodu…
Szybciutko do metra, a potem nerwowe tupotanie na przystanku tramwajowym…
Szlag trafił wszystkie tramwaje, potopiły się czy co? 7.44 a ja na przystanku
Niepokój zaczął narastać
Jeśli zajęcia są? Przecież oni mnie zabiją… A jeśli dziś jest pan-ten-a-ten to koniec- foch z przytupem i dym..
W tramwaju nerwowe zerkanie na komórkę
Jeeeejkuuu
07.58
07.59
08.00
08.01
08.02
08.03
Na 08.07 dotarłam na uczelnie lekko zaniepokojona i głodna
(nic nie jadłam i do sklepu nie było czasu iść-pójdę potem)
Uff
Nie ma zajęć
Co za ulga…
Tylko nagle
Dociera do mnie co mówią z radio…
Jaka dziewiąta??

DLACZEGO MI NIKT NIE POWIEDZIAŁ, ŻE CZAS PRZESTAWIAMY? :PPPP

 

kto da więcej?

Dodano 24 marca 2007, w Bez kategorii, przez Coni

-jak masz 15 lat to wystarcza Ci że facet:
chodzi z Tobą na punkowe koncerty
ma ładnego czerwonego irokeza …

-jak masz 20 lata to fajnie żeby jeszcze do tego:
studiował,
było z nim o czym porozmawiać
było z kim potańczyć na imprezie.
Irokeza może mieć…

-jak masz 25 lat to do tego chciałabyś:
żeby myślał poważnie o życiu,
żeby nie był na garnuszku u rodziców tylko żeby sam sobie radził.
Irokeza mógłby nie mieć…

-jak masz 30 lat to mógłby jeszcze do tego:
mieć mieszkanie (bo inaczej istnieje ryzyko że tylko o Twoje „m” mu chodzi),
nie być alkoholikiem,
mieć normalną pracę
nie mieć zobowiązań (żadnych plączących się żon),
musi mieć sensowny biznes plan na życie.
Irokeza kategorycznie mieć nie może, nawet jeśli byłaby to jedyna fryzura jaką jest w stanie osiągnąć po zapuszczeniu włosów :PPP

Itd…

hmmm
przy takim tempie wzrostu wymagań to niedługo chyba nie będzie mi się chciało nawet obwąchiwać potencjalnych kandydatów:D
hmmm
już mi się nie chce?:D

update
spadać:P nie mam jeszcze trzydziestu lat:PPPP

 

czekając…

Dodano 20 marca 2007, w Bez kategorii, przez Coni

wymyśliłam sobie Ciebie…
wiem już jak będą pachniały Twoje włosy o poranku,
jak będziesz smakował tuż po wieczornej herbacie,
jak będę czuć Twój dotyk,
wiem też, co będziesz mi mówił…

pozbieram dziś Twoje słowa
wszystkie, które przyjdą mi do głowy…
uwarzę z nich olejek…
będzie czerwony,
ciemno, krwisto czerwony jak dobre wino…
w dotyku jak aksamit,
miły, ale nie śliski jak satyna,
tylko z fakturą stawiającą lekki opór…

gdy wyjdę dziś z wanny namaszczę się nim…
będzie rozgrzewał moje ciało centymetr po centymetrze…
moja skóra będzie różowa od czerwieni olejku,
a każdy nerw będzie podrażniony jego dotykiem…
stopniowo pod wpływem wszechogarniającego mnie ciepła
na policzkach pokażą się rumieńce oczekiwania,
włosy na karku podniosą się nerwowo,
piersi stwardnieją,
a brzuch wypełni się buzującą krwią…
całe ciało pokryje gęsia skórka niecierpliwości…

i będę tak czekać..
na Ciebie…

 

Widoki autobusowe…

Dodano 17 marca 2007, w Bez kategorii, przez Coni

wczoraj zostało naruszone moje poczucie estetyki.
jadę w autobusie
koło mnie stoi laska
około trzydziestki
spódniczka ciut przed kolano,
kozaczki do pół łydki
rajstopy
a pod rajstopami śliczne, nie znające maszynki włosy….

Stoi dziewczę w ciężkimi książkami,
Długie włosy przylizane rajstopami…
A Ty noś, noś, noś długie włosy jak my…

żeby nie patrzeć na to
(a przyciągało mój wzrok)
spróbowałam znaleźć inny obiekt mojego gapiactwa

mam
obok stoi kolejna młoda laska
o zgrozo
nad oczami ma brwi szerokości paska od spodni
dziewicza, nie znająca pęsety dżungla…
normalnie już widziałam te liany i Tarzana tam skaczącego…

Jedzie dziewczę polskim drogami,
Gęste brwi się pysznią nad oczami…
A Ty noś, noś, noś długie włosy jak my…

już poważnie załamana przeniosłam z nadzieją wzrok na kobietę która właśnie wsiadła.
dżizys..
pięknie pomalowane ciemną szminką usta
i równie śliczny wąs te usta okalający…

Stoi Pani z bardzo smutną minką,
Piękny wąs się wije tuż nad szminką…
A Ty noś, noś, noś długie włosy jak my…

błagam nooo
nie wszystkie na raz…
ja wiem że nie można patrzeć dużo w lustro bo się diabła zobaczy , ale jeśli i tak się widzi to nie znaczy że należy lustro wyrzucać…:PPP

 

Cztery notki zaginione…

Dodano 15 marca 2007, w Bez kategorii, przez Coni

Czyli takie które powstały nie na bloga- jednym słowem kolejne notki z firmowej grupy dyskusyjnej…
Po odejściu z firmy chciałam je sobie zostawić gdzieś pod ręką, więc wrzucam:)
To już ostatnie dublujące się:)
Takie memento w ostatnim dniu pracy:)

Grudzień 2006
Nieuczesane Coniowe myśli przeprowadzkowe

Jeśli przeprowadzamy się do mieszkania w którym nie ma jeszcze prądu musimy
pamiętać że:
- nie ma możliwości rozpakowanie rzeczy przy kilku tea-lightach
- muzyka gra tylko wtedy gdy jest prąd
- komputer bez prądu też nie pracuje najlepiej
- jeśli siedzi się po ciemku nie ma co liczyć na to że podłączenie padającej
komórki do ładowania coś da… i w związku z tym szukanie po ciemku
ładowarki nie jest konieczne
- panowie przynoszący lodówkę mogą Cię nie kochać, gdy po wniesieniu lodówki
na czwarte piętro dowiedzą się że mają wejść jeszcze piętro wyżej i to przy
świetle latarki
- o ile kąpiel przy waniliowych świeczkach z ikei relaksuje i wprowadza
sympatyczny nastrój to, to samo oświetlenie podczas wykonywanie porannego
makijażu może być nieco denerwujące… szczególnie, że efekty ocenią dopiero
współpracownicy
- gdy pakujemy się i szampon nie mieści się nam do kosmetyczki, najlepszym
pomysłem jest wrzucenie go luzem do któregoś z 13 worków lub którejś z 7
skrzynek rzeczy…
- najciekawszą rozrywką gdy się nie ma prądu okazuje się być półgodzinne
szukanie wspomnianego wyżej szamponu…
Jak ludzie kiedyś żyli bez prądu? :O

Styczeń 2007
Blondi czyli Coninka o poranku

Niektórzy budzą się od razu po wstaniu z łóżka niektórzy chwilkę później.
Ci którzy należą do tej drugiej grupy potrafią
Wejść do pracy rozmawiając przez telefon komórkowy.
Cały czas rozmawiając zdjąć kurtkę
wypakować pieczątki,
otworzyć szafę,
wyjąć akta
i zacząć wypakowywanie z torebki rzeczy niezbędnych w pracy (papierosy i telefon)
Papierosy- są
Telefon-…

„o (tu nie przytoczę części wypowiedzi ze względu na jej nie najwyższy poziom)! telefon w domu zostawiłam”
na co głos w słuchawce „jak zostawiłaś jak właśnie ze mną rozmawiasz?”
:D

Luty 2007
Muzyka łagodzi obyczaje czyli poranny rotfl

Czasem rano słucham radia. Nie zawsze, bo czasem mam tak mało czasu, że nie
zdążyłabym nawet go włączyć i wyłączyć. Od stu lat mam ustawioną Trójkę.
Ostatnio jednak były u mnie zusiaki na parapetówce i w momencie kiedy
kategorycznie zaprotestowały przeciwko mojej muzyce, zaczęły coś grzebać przy urządzeniu typu radio.
Dziś rano oceniłam, że mam na tyle czasy żeby włączyć i wyłączyć radio.
Najpierw spiker zapytał mnie czy pamiętam świętego Jakiegośtam…
Nie pamiętałam:D
No ale musi jakieś imieniny ma gość czy coś w tym guście.
Potem puścili piosenkę w której zaniepokoił mnie refren o „Wielkim Siewcy”
o_O
No ja zauważyłam ze w Trójce się pogorszyła ramówka od kiedy nie ma o tej
godzinie Barona ale no chyba przesadzili…
Potem było już tylko gorzej…
„O Adonai”,” a Ty mnie prowadź Panie” i kilka jeszcze tego typu kawałków….
A wszystko po to, by tuż przed wyjściem usłyszeć że Radio Niepokalanów życzy
mi miłego dnia…

Jeśli jesteś u bliźniego nie przestawiaj radia Jego…

Marzec 2007
Gdy słyszysz „trachhhh” :D

Dzień zaczyna się przyjemnie…
Zakładasz rano spodnie…
Nowe…Pierwszy raz w ślicznym nowym nabytku…
Nie jakoś przesadnie opięte, gdyż masz zostawiony luz, na ewentualne sadełko które może się tu i ówdzie znajdować/ pojawić w przyszłości…
Przychodzisz do pracy…
Siadasz…
Trach
??
hmmm
dźwięk niepokojący
aczkolwiek nie wzbudzający jeszcze przerażenia
wydobywający się z okolic końca Twoich pleców
na pewno się przesłyszałaś
unosisz się celem przekonania się, że było to tylko przesłyszenie
siadasz…
trach
hmmm
wstajesz… dyskretnie badasz szwy
czyżby jednak rozmiar Twojej szanownej grubości przerósł najśmielsze oczekiwania spodni i szwy nie wytrzymały???
Ufff
Całe
Czyli jednak przesłyszenie…
Siadasz
TRAAAACH
o_O
hmm
dokonujesz dokładniejszego zbadania stanu spodni…
i o zgrozo
odkrywasz ok. 25 cm pionowe pękniecie
w dość kiepskim strategicznie miejscu
o_O
miejsce tym gorsze, że nie dysponujesz pod spodem majtkami które mogłyby zasłonić choć odrobinę Twoich wdzięków, bo zasłoniłyby tylko gdyby to pękło właśnie na szwach…
;/
no dobrze
masz jeszcze golf
można go zawiązać w pasie
ale jak na litość boską wrócić potem do domu, jeśli ma się kurtkę do bioder???

 

Kawaler…

Dodano 15 marca 2007, w Bez kategorii, przez Coni

W pewnym na wpół wymarłym miasteczku, gdzie ciężko było o kawalerów z prawdziwego zdarzenia, a właściwie o jakichkolwiek kawalerów, mieszkała pewna wdowa- Doktor Graża- lekarz medycyny sądowej, oraz jej dwie córki- panienki na wydaniu- Patologia i Medycyna. Mieszkały w kamienicy, w której znały każdy kąt, wszystkich lokatorów, każdego bezdomnego kota, szczura w piwnicy i nietoperza na strychu.
Pani Doktor strasznie się martwiła jak uda się jej znaleźć jakiegokolwiek faceta dla swoich dziewczynek, skoro wszyscy sensowni faceci wyjechali do pracy do większych miast, a o to co pozostało nie chciałoby się roweru oprzeć.
Jednak pewnego dnia spotkała na schodach młodzieńca… Obcego… Sprawiającego dość Liche wrażenie ale lepszy taki niż żaden… Miły w obejściu aczkolwiek z lekko ironicznym wyrazem twarzy. Zabłysła w miej iskierka nadziei… A może się uda?
Natychmiast zawróciła żeby popatrzeć gdzie idzie… Miał własne klucze czyli to właśnie on wprowadził się do tego mieszkania po Pireckich.
Pytanie czy sam czy z żoną…
Sam…Po wnikliwej obserwacji i analizie faktów (którą to umiejętność nabyła dzięki wieloletniemu doświadczeniu zawodowemu) doszła do wniosku że szansa jest.
Gdy tylko Pani Doktor zwietrzyła okazję, niezwłocznie zwołała naradę rodzinną.
„Med., Pati (bo tak zdrobniale wołała na swe córki) do naszej kamienicy sprowadził się Mężczyzna. To oznacza że jest szansa żeby wydać któraś z was za mąż”
„Ale którą mamusiu?”- zapytała Med. Dość lekceważącym tonem, nie przerywając podgryzana m&n’sów (w odróżnieniu od m&m’sów mających lekko cierpkawy smak)
„No właśnie nie wiem”- zasępiła się matka-„Patologia jest starsza, ale i Ty Medycyno nie masz już 20 lat… A chciałbym jakiegoś wnuka…”
„To ja mam pomysł”- szepnęła Pati nieśmiało- „może rozsądzimy to jakoś, np. pójdziemy na maliny a która więcej malin zbierze…
„Jakbyś uważniej czytała lektury, to wiedziałabyś ze to nie najlepszy pomysł” warknęła Graża
„Pomysły z pantofelkami też sobie od razu wybijcie z głowy, niemodne i niepewne…
Ale myślcie szybko bo to może być ostatni wolny mężczyzna w tym mieście”
Tymczasem w mieszkaniu piętro wyżej, niejaki Bożydar S. Romanow, księgowy pobliskiego punktu skupu żywca- on to bowiem był tematem tej jakże burzliwej dyskusji trzech kobiet, użalał się nad sobą.
Tego dnia bowiem w sposób wyjątkowo okrutny, niemiły i bolesny stał się mężczyzną trzydziesto-jedno-zębnym, w odróżnieniu od ideału mężczyzny trzydziesto-dwu-zębnego jakim był do tej pory…Nie wiedział jak samemu sobie poradzić, a jego jedyni przyjaciele i współlokatorzy- glonojad Vee i gupik Desmo, nie przynieśli mu oczekiwanej pociechy…
Puścił więc sobie w samotności najnowszą płytę Shaqu-iry i zasnął oSowiały.
Już następnego dnia dr Graza przyszła za prosić go na obiad. Zaskoczyła go niezmiernie tym pozornie altruistycznym gestem, ale jako że kawalerski wikt już mu się znudził, chętnie przystał na propozycję. Od razu jak tylko przekroczył progi gościnnego domu zaraz zwątpił w bezinteresowność zaproszenia zwietrzył podstęp.„No tak:- zaczął kombinować- „dwie panny na wydaniu, obie ładne, uśmiechnięte tylko czy ja widzę się już w roli męża? Cóż zobaczymy co dalej”
I tak na sielskim życiu mijały miesiące, Graża prześcigiwała sama siebie w pomysłach na obiady, dziewczyny pomagały mu w domu, czyli innymi słowy rozmazywały brud na szybach, tłukły zastawę stołowa, zamiatały śmieci pod dywan i rozprowadzały równomiernie kurz po polkach
A Bożydar nic. Dla niego było to bowiem bardzo wygodne wyjście.
Dwie adorujące buchaltera młode panienki którym można było czasem skraść całusa, ich matka czyli porządne i zarazem pożądane obiady oraz coś w rodzaju porządku w domu.
Wiedział, że będzie musiał kiedyś wybrać żeby ten dobrobyt się nie skończył ale chciał się jeszcze nacieszyć swoimi staro-kawalerskimi nawykami typu zostawianie skarpetek na poduszce.
Był tak pewien oznaczonego przez siebie terytorium, że umknęło jego uwadze sprowadzenie się do miasta wdowca Kamusia Sławkowa wraz z dwoma synami Shinem i Shonem.
Ani się obejrzał, a już wspomniana trojka zaopiekowała się wszystkimi kobietkami troskliwie i zakręciła kolo tematu ożenku. Jednym słowem sprzątnęli mu cały dostępny towar sprzed nosa, a przy takich dysproporcjach pomiędzy możliwościami podaży a nienasyceniem rynku nie liczył nawet na towar spod lady zachowany już tylko i wyłącznie dla wybranych…
Nasz księgowy zasmucił się, ale za to z tej lekcji wyniósł mądrą naukę na przyszłość: nic- nawet gra wstępna nie może być zbyt długo…

Graza, Licho, Pirat, Pati, Med, m&n, Romuś, Vee, Desmo, Shaqu, Sowa, Kameleon, Shin, Shonsu- a takie tam kontrolne pozdrowienia:))))
Nie muszę oczywiście dodawać, że zbieżność nazwisk absolutnie przypadkowa:D

 

Przychodzi taki dzień…

Dodano 12 marca 2007, w Bez kategorii, przez Coni

Przychodzi taki dzień kiedy coś się kończy. ..
Bo tak musi być, bo tak będzie dla Ciebie lepiej…
Wiesz, że będzie bolało, bo zawsze boli gdy kończy się coś co trwało jakiś czas…
Boli, gdy wspominasz piękne chwile i radość która im towarzyszyła…
Boli, gdy myślisz o tym że coś tracisz…
Boli, bo wiesz że niektóre uniesienia nigdy już nie wrócą…
Gdy odchodzisz, nie pamiętasz już tego co Ci przeszkadzało, dlaczego podjęłaś tą decyzje, ale wiesz że musisz być konsekwentna i iść dalej…
Odchodzisz, bo gdy jakieś emocje wypływają tylko od jednej ze stron, to wiesz, że to nie może trwać dalej, bo będzie dla Ciebie tylko bardziej bolesne…
I bardziej
i bardziej
i bardziej
I wiesz, że jeśli znikniesz, to Jemu będzie strasznie z tego powodu wszystko jedno…
Gdy znikniesz teraz, gdy są jeszcze w Tobie jakieś emocje, przez rzeczy nie do przeskoczenia, to będziesz cierpieć…
Ale z drugiej strony wiesz ze Jego obojętność raniłaby Cię jeszcze bardziej
I bardziej
i bardziej
i bardziej
Nie ma nic bardziej bolesnego niż obojętność, brak zainteresowania
Tobą,
Twoimi potrzebami,
pragnieniami
Każda sekunda Jego bezwzględnej nieczułości, wbija w Twoje, spragnione Jego miłości serce kolejną igłę, jak w laleczkę woo doo…
Gdy serce zaczyna już przypominać jeża, to płacze Twoją gorącą i buzującą krwią…
Z Twych oczu pomału nie płyną już łzy, bo wypłakałaś je dawno temu,
kiedy miałaś jeszcze nadzieje, że może coś się zmieni, że może będzie
inaczej,
normalnie,
szczęśliwie
A teraz już zrozumiałaś, ze mimo, że On mówi, że chciałby żebyś była, to po tygodniu nawet nie będzie pamiętał o Twoim istnieniu…
A może czeka na Ciebie gdzieś szczęście?
Może kiedyś spotkasz kogoś kto doceni to, że chcesz mu oddać siebie całą, bezwarunkowo i do końca…
kto będzie chciał i umiał odwzajemnić Twoją miłość i będzie Cię kochał tak jak teraz Ty Jego…
Gdzieś
Kiedyś
Jakoś
Że może twoje cierpienie zostanie wynagrodzone i będziesz szczęśliwa
Gdzieś…
Kiedyś…
Jakoś…

Tak więc odchodzę…

Czyli ostatnie 4 dni w ZUSie :D

[Uroczyście oświadczam, że niektóre opisane powyżej emocje związane z tą firmą zostały podkoloryzowane w celach stricte marketingowych. Choroba zwana popularnie Zusicą Złośliwą może dotknęła mnie troszeczkę, ale jednak nie w takim stopniu :D]

 

Coninkowe refleksje mieszkaniowe…

Dodano 4 marca 2007, w Bez kategorii, przez Coni

refleksje kuchenne
- jeśli dysponuje się młynkiem do pieprzu należy być uważnym podczas przygotowywania posiłków, gdyż jeśli podczas kręcenia niechcący zdejmie się górę młynka, a trzymamy go akurat do góry nogami nad patelnią z potrawą, można potem spędzić dość dużo czasu nad wydłubywaniem kulek pieprzu z pomiędzy kawałeczków kurczaka…. pozostaje się tylko cieszyć że nie był to pieprz mielony ani sól:)
- masło ma krótszy niż 2 miesiące termin przydatności do spożycia
- po otworzeniu słoika ogórki konserwowe też mogą się popsuć (to akurat duża nowość):))

refleksje przedpokojowe
- odkurzacz działa lepiej po wyciągnięciu sznura i umieszczeniu wtyczki w kontakcie
- nawet gdy naprawdę nie mamy czasu na wstawienie prania przez dwa weekendy z rzędu należy się zaprzeć, stanąć na głowie i znaleźć dwie godzinki na posiedzenie w domu z własną, rodzoną pralką, nawet jeśli czystych ubrań nam nie brakuje, bo jeśli tego się nie zrobi, to kolejny tydzień później podczas segregowania prania może się okazać, że do owego segregowania potrzebujemy powierzchni połowy mieszkania :D
- jeszcze a propos prania- pranie jest jak życie- skarpetki wchodzą do niego jako para, a po burzy i prawdziwych „rozkoszach życia” wychodzą z niego rozwiedzione…. czasem to prawdziwe życie daje im tak w kość że jedna nie chce już drugiej oglądać, strzela focha i umyka tak skutecznie że próba zlokalizowania obu w tym samym miejscu i czasie wydaje się graniczyć z cudem… Ta z fochem znajduje się przeważnie przy następnym praniu, jak już trochę ochłonie i może dać pierwszej kolejną szansę

refleksje łazienkowe
należy uważać żeby nie stawiać dwóch rzeczy które mają zbliżone opakowania obok siebie- na poparcie tej tezy dwa przykłady-
- jeśli na umywalce stoi biało- granatowa tubka pasty do zębów, tuż obok biało-granatowego mleczka do demakijażu oczu, to czasem dopiero konsystencja tego co mamy na szczoteczce do zębów może sprawić, że zastanowimy się nad wykonywanymi czynnościami
- jeśli pomiędzy pralką a sedesem stawiamy dwa produkty w takich samych opakowaniach (foliowe opakowania na produkty o konsystencji proszkowej, o pojemności 5 kg), należy czytać który produkt bierze się do ręki, bo czasem tylko sekunda zastanowienia ratuje naszą pralkę w ostatnim momencie przed zbliżającym się z hurgotem mini lawiny do jej wnętrza zbrylającym się żwirkiem dla kota

refleksje pokojowe
- 24 metrowe jest za małe by w Dużym Pokoju (zwanym też Pokojem Jedynym lub po prostu Pokojem) na stałe poza kanapą, szafami, biurkiem i stolikiem umieścić tam nadmuchany materac o powierzchni mniej więcej 2×2 m
- o dziwo, w celu położenia w/w materaca na podłodze nie trzeba się przekuwać do sąsiada :)
- brak pompki do wspomnianego materaca, ciągła niepewność kiedy będzie się kogoś gościć na noc, oraz niejaka słabość płuc spowodowana wieloletnim, regularnym i nader skutecznych ich zadymianiem, powoduje dylematy natury przestrzenno- płucnej…

 

  • RSS