Historyjka nr 1 „JA i MAMA”
ugotowałam dwa jajka
na twardo
po to by zabrać je następnego dnia do pracy
(oczywiście tego nie zrobiłam ponieważ śniadanie do pracy zostawiam zawsze w lodówce/ na stole w kuchni/ na szafce w przedpokoju i w różnych innych miejscach do tego nie przeznaczonych)
zostawiłam je na talerzyku na najniższej półce w lodówce, żeby nie pomylić ich z innymi…
dwa dni później mama stwierdziła że coś by zjadła, a ja wpadłam na pomysł
Ja: „Mamy dwa jajka na twardo!”
ucieszyłyśmy się
podchodzę do lodówki- jajek nie ma
Ja: „mamo a gdzie są jajka które tu leżały?”
Mama: „jakie jajka???”
Ja: „mamo!!!”
Mama: „no bo leżały porozwalane jajka po całej lodówce, to pozbierałam wszystkie w jedno miejsce…”
w związku z panująca opinią że jajko surowe można rozpoznać od ugotowanego po tym jak się kręci;>
wyjęłyśmy wszystkie jajka i dawaj kręcić po stole…
jedno z nich wykazywało tendencję do intensywniejszych ruchów
bach
i rzeczywiście na twardo
i szukamy dalej rozochocone
bach

bach

bach

i zjadłyśmy jedno jajko na twardo i jajecznicę z trzech jajek :D
dalszych poszukiwań zaprzestałyśmy…

Historyjka nr 2 „JA i TATA”
rozmawiam z ojcem przy okazji składania sobie życzeń świątecznych
leży koło mnie kot, którego mój ojciec jeszcze pamięta
w związku z tym mówię mu
Ja: „Masz pozdrowienia od Alphy”
Ojciec: „Dzięki”
w tym czasie zaczęłam przyciskać i tłamsić kota żeby wydał z siebie jakiś dźwięk/ zamiałczał
- czyli żeby się przywitał
Ja (do kota) ” No zamrucz coś”
Ojciec: „Mrau”

cóż…:)

 

  • RSS