Urząd Pracy- czyli moje Never Ending Story

Dodano 29 maja 2003, w Bez kategorii, przez Coni

Właśnie dziś dostałam odmowę stażu…
A konkretnie Dom Kultury w którym ten staż miałby się odbywać….
To była odpowiedź na wniosek złożony przez DK
jeszcze przed świętami wielkiej nocy… Bo zabrakło pieniążków…

Ale żeby nie było, że oni tak dla wszystkich sępią,
Co to, to nie!!!
Nie bądźmy niesprawiedliwi…
Nie dla wszystkich zabrakło…
Zaprzyjaźnione z Urzędem Pracy instytucje dostały stażystów…
Nie zaprzyjaźnione- nie,
bo po co wyrzucać pieniądze na tych którzy nie wiedzą z kim się trzeba przyjaźnić?
Hmmm nie można odmówić logiki temu stwierdzeniu-
po stażysta ma być u głupich ludzi?
Nic dobrego z tego nie wyniknie, bo zrobi się tak głupi jak oni,
a program „Absolwent” ma pomagać a nie utrudniać w zbliżającej się dorosłości!!!

I tym sposobem znów wróciłam do mojej ulubionej
I jakże modnej ostatnio pozycji
Czyli z ręką w nocniku…
(ehhh, a już marzyłam o zrobieniu manicure…)

Ciekawe czym jeszcze
nasze Kochane-Instytucje-Państwowe
zaskoczą mnie w najbliższym czasie…

Boja już powoli wyobraźnia mnie zawodzi:>,
Choć oczywiście nie wątpię w to,
że niektóre instytucje są ode mnie bardziej pomysłowe…

Łapki opadają jak piersi…
Ale co tam…

W końcu:
Nie pytaj co kraj może zrobić dla Ciebie
Ale co ty możesz zrobić dla kraju…

I tej dewizy należy się trzymać równie mocno jak Urzędy!!!

 

Cholerna uczciwość…

Dodano 26 maja 2003, w Bez kategorii, przez Coni

Mam indeks z poprzedniej uczelni,w którym jest po drugim semstrze linijka wolna. Aż się prosi aby wpisać tam statystyke i pokazać panu że już miałam ten przedmiot.

Alternatywa-zdawać uczciwie i nie zdać bo nie mam pojęcia o co chodzi w przedmiocie…

Pan nie sprawdza,po prostu przepisuje jeśli ktoś już miał…

Cholera
i nie umiałam…
Pierdoła…
Jak ja przeżyje w dzisiejszym świecie przy takich skrupułach…

info: z Jotem będziemy próbować
 

Każdy facet- wiadomo- chciałby być właścicielem dorodnego okazu samicy.

Dorodnego, co broń Boże nie oznacza dużego.

Posiadanie takowego jest niezbędne
a) dla udowodnienia swojej męskości
oraz (co chyba jest ważniejsze)
b) aby mieć się czym pochwalić przed kolegami

Dorodny to
ładny z buzi
(żeby dzieci nie obrzucały kamieniami)
szczupły
(żeby nie tworzył korków na chodniku)
itp., itd.

Co dorodniejsze okazy często spotyka się na ulicach,
Spacerujące,
emanujące swoimi seksownymi ciałami
i rozsiewające feromony w promieniu2 km.

Taka to może top założyć
(bo topy to seksowne są)
i brzuszek pokazać…
I w ogóle…

„Chce oglądać twoje nogi
nogi nogi nogi
chce byś zalożyla mini
mini mini mini”

Do takiego skarbu mówi się Myszko, Żabko, Krakanku,
Ze względu na niewielkie rozmiary stworzenia.

Ale nie zawsze są to pechowo te posiadane…

Gdy nieszczęśliwie dysponuje się okazem o większych gabarytach-
tu trzeba już się niestety ograniczyć do pieszczotliwych zwrotów typu-
Wielorybku, Grubciu, Słoniczko…
(to dla motywacji- a nuż zrobi jej się przykro, zapragnie być Myszką i zacznie biegać?)

Dla poprawienia efektów motywacyjnych naszych pieszczotliwych przezwisk,
od czasu do czasu wskazany jest także lekki szantażyk typu:
„No jak się już upierasz że mam Cię tak nie nazywać, bo to Ci sprawia przykrość to proszę bardzo- mogę tak nie mówić, ale uprzedzam że będę z Tobą wtedy do czasu gdy nie przekroczysz granic”
granice? hmmm 312 685 km2 przekroczyć to już rzeczywiście trzeba być monstrum…

(ale tu uwaga na osobniki mające zbyt silnie rozwinięty instynkt macierzyński tudzież plany na przyszłość- takie mogą się przestraszyć że ta „granica” to będzie po ciąży…)

Co jednak nie powinno zrażać, w końcu „trzeba być twardym a nie mientkim…”

Im dłużej będziecie stresować i gnębić waszego Wielorybka tym większa szansa że jakiś czas później staniecie się posiadaczem Karakanka!
I to nie byle jakiego
takiego do pochwalenia się nim!
Takiego co to brzuszek pokaże i udko odsłoni i wszyscy wam będą zazdrościć!!!

Może się co prawda przydarzyć, że zauważycie w którymś momencie,
Że tak naprawdę to jakaś inna sztuka,
I że wasz poprzedni Waleń dryfuje gdzieś po Oceanie Spokojnym…
Ale w końcu- to chyba nie jest aż tak ważne…

Życzę więc wszystkim samych Myszek…

 

Wymówka wszechczasów:)))))

Dodano 9 maja 2003, w Bez kategorii, przez Coni

Miś dał mi pieniądze na lekarstewko bo ja nie mialam…
Nastepnego dnia po dokonaniu przeze mnie zakupu pyta:
I co wzięłaś wczoraj lekarstwo?
Wpadłam w panikę… Co wymyślić? Bo wiadomo że zapomniałam jak zwykle:)))
A głupio tak…
i co powiedzialam? No co?:)))))
„Nie, no bo Pan Doktor powiedział że to mam brać co drugi dzień a wczoraj był pierwszy…”
:))))) Niech żyją nieprzemyślane wymówki:)

 

szybciutka notka po paru glębszych…

Dodano 4 maja 2003, w Bez kategorii, przez Coni

króciutkie podsumowanie imprezki na ktorej właśnie jestem (pilnuje domu bo częśc poszła ma shela po cos do picia)-
kolega o „czterech porach roku”:
cztrey kawali i k… długie jak ch…

bez komentarza…

króciutkie podsumowanie dzisiejszego dnia-
zaliczyłam dziś sub obcych ludzi i prawie półtorej mszy, koncert orkiestry wojska polskiego po którym bylam „wręczaczem kwiatów” :))))))))
czyżby komuś się przywidzialo że jestem reprezentatywna?:)))

oraz porada dla dziewczynek pt. „jak zwrócić na siebie uwagę”-
najlepiej schować się za rogiem kościoła,
po to aby nie zejmując wierzchniej bluzki z dlugim rękawem wyjąć
z pod niej obcisla z pod spodu,
po to aby za chwilę przekonać się że dwóch kolesi z orkiestry którzy stali gdzieś tam daleko
urośli do ilości około piętnastu
i dostać gomkie brawka…
aha, i oczywiście tearalnie im się uklonić:))))))))

a potem wejśc do pomieszczenia gdzie się przebiera 60 chłopa
po butelke wody,
przesunąć jakiegoś kolesia bez spodni zagradzającego Ci drogę
i pośmiać się z tego bezspodniowego stada:)
poudawać zawstydzenie:)
i wyjść z podniesioną glową…

po późiejszych komentarzach wnioskuję że mnie zapamiętają na jakiś czas:))))))))
pomimo tego że nie posłuchałam ich skandowania w kościele i nie dalam buźi trębaczowi-soliście tuż przy ołtarzu…

i kto mówi że życie jest nudne…:DDDDDDD

 

  • RSS