Z Misiem do teatru czyli Szantażysta Amator…

Dodano 27 lutego 2003, w Bez kategorii, przez Coni

Uparłam się że pójdę.
Na tą konkretną sztukę, mimo, że nawet nie znam recenzji.
Bo tak.
Bo chce iść do teatru bo nie byłam 100 lat i chce mi się jak diabli…

Miś też się uparł…
Że nie…
Że jeśli ja chce iść to On nie ma nic przeciwko: mogę z kimś iść…
Ale On nie chce i już…

Nie pomogły jęki marudzenia błagania…

Miś stwierdził że jak sobie kogoś znajdę
to nie będę Go już męczyć o ten teatr
i On będzie miał spokój
i że oboje będziemy wtedy zadowoleni…

Ehhh, gorzej niż z babą…

Ale skoro Miś powiedział „idź z kimś” powzięłam chytry plan:>
Zastosuję delikatną manipulacyjkę:>
Technikę niewinnego szantażu…:>
To ja powiem Misiowi że idę z Jakimś-Kolesiem i Miś od razu zmieni zdanie i stwierdzi że On jednak pójdzie:>

Zaproponowałam to.
A On dalej nie ma nic przeciwko…

???????

Poszłam jeszcze krok dalej-
Naprawdę znalazłam Kolegę który stwierdził że się przejdzie…
(który wie że ja mam J. i że to żadna randka, że każdy płaci za siebie, że po prostu jako towarzystwo)
Kolegę którego J. nie zna, czyli powinien być szalenie zazdrosny i zmienić zdanie…

E tam,
on mi ufa i ja mogę iść z kim chce…
Że dlaczego On ma mi na coś nie pozwolić?
że jak ja będę go chciała zdradzić to On mnie i tak nie upilnuje,
a że skoro o wszystkim posłusznie melduje to najwyraźniej nie chce…

Trudno odmówić słuszności tym stwierdzeniom,
ale jednak nie tak to miało wyglądać:))))))

Tłumaczę mu
“Miś prawidłowa odpowiedz brzmi- O nie, to ja już pójdę z Tobą”
Miś tylko się uśmiał…

Jeśli J. poprzez to stwierdzenie że mogę iść z Kolegą do teatru chciał osiągnąć spokój to jakże bardzo się pomylił…
Dopiero teraz jest nękany o przyczyny tej decyzji…
No bo gdzie tkwi haczyk? :)))))))))))

I w rezultacie moje
podstępne
przewrotne
profesjonalne
dokładnie przemyślane
szantaże skończyły się tym,

że idę do teatru właśnie z owym Kolegą…
bardzo sympatycznym
(kombinuje by Go może jakiejś koleżance „opchnąć” ;) )
a Miś zostaje w domu, jak chciał…

Ja to się nadaje na cwaniaka…

Ale najgorsze w tym wszystkim jest to
(pomijając że jednak ciut głupio się czuję)
że owszem- mam wyrozumiałego chłopaka który mnie puścił

Ale na litość boską

CO JA POWIEM MOJEJ MAMIE ???

 

:>>>>>>

Dodano 24 lutego 2003, w Bez kategorii, przez Coni

Gdzie jestem?
No gdzie?
Gdzie?????

Taaaak w pracy, wygrał pan samochód:>>>
Podobno dziś to na zasdzie
„Daj nam szansę kogoś znaleźć”
:>
Bo ja jeszcze pieniędzy nie dostałm:>>>
Podobno dostanę:>>>
Dziś tylko pół dnia:>>
Zobaczymy…
Proszę trzymać kciuki…

 

Tydzień Frajera…

Dodano 21 lutego 2003, w Bez kategorii, przez Coni

Czyli tydzień pracy bezsensu
Rzeczywiście po 10 godzin dziennie
Bez najmniejszego nawet słowa o wynagrodzeniu….

Ale chęć podjęcia pracy jest czasem silniejsza od głosu wewnętrznego
Mówiącego:
„Ej, Lasencja co ty w ogóle robisz? Puknij się w ten swój łepek!!!”
Jeśli chodzi o atmosferę-
Wszyscy naprawdę mili
I menadżerka
I kelnerzy
I kuchnia
I panie sprzątające

Tylko szef ma „trochę-krzykliwy-sposób-bycia”….
O szczegółach aż mi się nie chce pisać,
jeśli ktoś ma ochotę dowiedzieć się czegoś więcej to zapraszam na jakąś realną randkę- opowiem osobiście…

Ale uważam że i tak jestem niezła, bo jak pracownicy obstawiali zakłady ile wytrzymam, to np. szef kuchni dał mi dwa dni :> czyli i tak byłam dzielna:>>>>>>

Próbowałam nawet wczoraj powiedzieć że już nie chce pracować-
na co usłyszałam że szef się nie zgodzi dopóki nie będzie nikogo na moje miejsce…
Jak może się nie zgodzić, skoro ja nic nie podpisywałam?
Przecież ja mogę sobie po prostu nie przyjść,
I mogą mi tylko że tak powiem „nafiukać” :D
(mogą mi też nie zapłacić- stąd temat dzisiejszej notki)

I do tego w przyszłym tygodniu mam lekarza i na uczelni musze zaliczyć róznice programową, więc praca od 9.00 do 19.00 nie jest tym o czym tak naprawdę marzyłam…

E tam
Bez sensu
Szkoda nerwów
Szkoda czasu
Szkoda Coni

Ale przynajmniej po raz pierwszy od stu lat,
przez kilka dni pod, rząd zjadłam normalne obiady…
Czyli biorąc pod uwagę jak bardzo lubię jeść- nie ma tego złego:)))))))))))

Tydzień Frajera czas zakończyć…

 

Mistrzunio

Dodano 18 lutego 2003, w Bez kategorii, przez Coni

Mistrzunio gdy przyszedł do tej firmy, na monitorze w lewym dolnym rogu
zamiast znajomo wyglądającego czerwonego słoneczka gg
ujrzał równie czerwone serduszko…
Serduszko owo, gdy się na nie najechało podpisywało się jako
„tysiące stron, zdjęć i filmów XXX- super sex i porno”
rewelacja
zapytał kelnerów którzy przedtem urzędowali w tym biurze skąd to się wzięło
i wydało się że włazili na strony z panienkami i im się zainstalowało- ale odinstalować już nie potrafili…
Mistrzunio haker potrafił…:))))))))))

Popsuł się faks….
Nikt nie wiedział dlaczego taśma się wkręca
I dlaczego to się psuje
I jak to jest że ta taśma jest chyba odwrotnie jakoś, jeśli przełożyć inaczej się nie da…
I co w ogóle jest do cholery z tym faksem??????

Mistrzunio wymyślił
Naprawił
I urósł 5 centymetrów
Zachwycając się sobą- jaki to jest wspaniały…

Na kłopoty Mistrzunio…:)))))))))))))))

 

Czy będę dzielna?

Dodano 17 lutego 2003, w Bez kategorii, przez Coni

Mam już za sobą pół czwartku, piątek i poniedziałek w „nowej rewelacyjnej pracy”
Na razie przychodzę na próbę…
Ale obawiam się że ktoś nie zda tego testu…
I nie byłabym taka pewna tego że to będę ja…:>

Stanowisko: chłopiec do bicia
A ja nie jestem chłopcem:>>>>

Robienie nerwowej atmosfery, gdy bez niej mogłoby się obejść
Krzyki na okrągło
Szef- wredny Francuz, zachowujący się jak 99% francuskich szefów w Polsce (szczególnie np. w hipermarketach)

Jednym słowem- praca z koszmarów sennych…

Trzymajcie za mnie kciuki
Albo żebym wytrwała
Albo za rychłe znalezienie lepszej
I raczej za to drugie…

:)))))))))))))

 

:)

Dodano 14 lutego 2003, w Bez kategorii, przez Coni

Z okazji walentynek
życzę wszystkim
samych uśmiechów
i dużo miłych niespodzianek
:))))))

 

Zapiski bezrobotnego absolwenta…

Dodano 12 lutego 2003, w Bez kategorii, przez Coni

Poniedziałek
rejestracja w PUP
Cena biletów w dwie strony- 5 złotych
Piątek rano
Stawiennictwo w urzędzie pracy obowiązkowe
Po to abym odebrała papierek z napisem
„uznają panią z bezrobotnego absolwenta”
rewelacja, bez niego bym nie przeżyła…
hmmm, skoro jestem odwiedzę poznane ostatnio panie, zapytam czy coś dla mnie mają…
mają:
Staż
Normalny wymiar godzin
Wynagrodzenie ok. 400 zł netto (nie, nie pomyliły mi się zera…)
Na domiar złego w jakimś Pierdziszewie
Na końcu świata
20 km za moim Miasteczkiem
w kierunku: od-cywilizacji
Jedyna zaleta- stanowisko
„konsultant do spraw UE”
czyli cokolwiek miałoby to oznaczać w praktyce- brzmi przyszłościowo…
mówi się trudno
na rozmowę mogę iść…
Cena biletów w dwie strony- 5 złotych
Piątek ok. 15.00 czyli tuz przed zakończeniem pracy w różnych urzędach…
Dzwoni telefon
Pani z Urzędu Pracy
Z informacją że w poniedziałek o 11.00 mam się stawić na rozmowę w Urzędzie Gminy Pierdziszew
Poniedziałek 9.30
wychodzę z domu
(do Pierdziszewa jedzie się ok. pół godziny, ale autobusy PKS jeżdżą tam raz na godzinę /chyba/, a do tego nigdzie koło mnie nie mają przystanku, i to czy jakiś się zatrzyma zależy od dobrego serca Pana Kierowcy)
Poniedziałek 9.50
Pierwszy PKS mija mnie udając że wcale na niego nie macham…
Poniedziałek 10.00
kochany Pan Kierowca drugiego autobusu zatrzymuje się i do tego obiecuje powiedzieć gdzie mam wysiąść i jak iść:)
Poniedziałek 10.30
jestem w Pierdziszewie na rynku
mam 15 minut, bo planuje przyjść tak ok. 15 min wcześniej
Postanawiam na pozostały mi kwadrans wstąpić do sklepu dawno niewidzianego kolegi,
Który przeniósł się do Pierdziszewa kiedy założył tu wspomniany sklep…
Poniedziałek 10.35
Już w sklepie
Dzwoni moja komórka
Pani z PUP-u
„niestety nieaktualne…”
hmmm, czyżby znowu córka sąsiadki???
Cena biletów w dwie strony- 6 złotych
Będąc zarejestrowana jako bezrobotna przez 7 dni, straciłam już 16 złotych…
Strach pomyśleć co będzie dalej…
Wtorek 13.40
Ktoś z Powiatowego Urzędu Pracy
Puszcza mi sygnał na komórkę…
Nie oddzwaniam…
I uważam że z tym sygnałem to chyba Pani lekko przesadziła…
PUP-y są do d***

 

Ostatnio narzekałam że żeby dojechać do Urzędu Pracy
trzeba wydać 5 zł w dwie strony…
Hmmm
No teoretycznie tak
Szczególnie jak się jeździ jakimiś prywatnymi busikami…
Bo tam ceny są jednakowe.
Ale ja nawet jeżdżę miejską komunikacją…
Nie wiedziałam że tam są ulgowe…
Bo kiedyś nie było…
Miałam prawo nie wiedzieć…

Ale dlaczego w momencie gdy po wejściu do autobusu Pan Kierowca pyta ”Normalny?”
Odpowiadam „Tak”?????????

Czy to że zadał takie pytanie nie powinno mi zasugerować że już istnieją jakieś ulgowe:>>>???
Dobrze że Pan zadał mi to pytanie podczas drugiej podróży a nie np. piętnastej:>>>>

 

Dylemat tygodnia…

Dodano 6 lutego 2003, w Bez kategorii, przez Coni

Czy wypada, po:

-przejechaniu w gigantycznych korkach trasy:
podMiejskie-okolice – dzielnica-na-drugim-końcu-Miasta (2,5 h)

-spędzeniu jednej godziny w ciepłym i miłym miejscu-docelowym

-przejechaniu znów polowy Miasta do innej-bardzo-odleglej-dzielnicy

-spędzeniu w kolejnym ciepłym i miłym miejscu-docelowym-nr-2
dwóch następnych godzin

-kolejnym przejechaniu wzdłuż i wszerz wspomnianego już Miasta

-po przyjechaniu do przyjaciela na parogodzinną wizytę

w domu u wspomnianego przyjaciela,
zdjąć ze swych uroczych nóżek,
śliczne kozaczki na misiu?

 

Figura idealna oraz PUP-u hymn pochwalny….

Dodano 4 lutego 2003, w Bez kategorii, przez Coni

Męski stereotyp kobiety idealnie zbudowanej mówi,
że wymiarami dla kobiety idealnymi,
są wymiary
90 /60 /90

Sporo kobiet podświadomie również uważa te wymiary za idealne…
i niektóre nawet do tego ideału dążą…

mierzyłyśmy się wczoraj…

Jedna taka w pasie ma już 53 cm…
czyli do talii idealnej brakuje jej już tylko 7 cm…

Brawo Alphuniu!!!!!

Jeśli ktoś nie wie kim jest Alpha, zapraszam na linka z kategorii „Blisko Coni” o tej samej nazwie…

PUP
Znaczy się Powiatowy Urząd Pracy
Serdecznie polecam wszystkim bezrobotnym
Genialny sposób na spędzenie czasu a właściwie na zmarnowanie go…
W kolejce do rejestracji czeka się 1 h 40 min
(w tym dwudziesto minutowa przerwa- w momencie kiedy o właśnie ja podchodziłam do okienka, przy czym czas całkowity pobytu w urzędzie wynosi 3h)
Okienka o nazwie „rejestracja” są dwa, lecz nie należy się sugerować na pisami- przy jednym pani siedzi
i klika
i klika
i klika (ciekawe czy ma tam sieć?)
I wychodzi z koleżanka na papierosa
Jednym słowem nie przyjmuje interesantów

Przerwę mają wszystkie panie w tym samym czasie…
Piękny widok- kilkanaście pustych okienek i wściekły tłum:>>>
Po zarejestrowaniu się zostaję odesłana do kolejnego pokoju, gdyż interesuje mnie program „1praca”
Siedząca tam pani na pytanie o możliwość ZATRUDNIENIA, mówi że nie ma ofert
Oferuje mi staż
Nie jest to- to co tygrysy lubią najbardziej, ale niech jej będzie
Wpisuje się na listę oczekujących.
Pytam znów o ZATRUDNIENIE, tym razem o przepisy…
Panie nie rozumie pytania i mówi że nie ma żadnych ofert
Znów proponuje mi staż? (zaznaczam- już się wpisałam)
Nie- chodzi mi o ZATRUDNIENIE!
„A wie pani, to może ja mam jakąś ofertę” mówi „na odczepnego”
??????????
patrzę na panią podejrzliwie /przecież przed chwilą nie miała???/
a pani wyciąga DOŚĆ GRUBĄ TECZKĘ z ofertami pracy i mówi:
„Niech pani zobaczy to na samej górze”
Zagarniam teczkę i po stwierdzeniu że pierwsza oferta nie jest porywająca otwieram i zaczynam przeglądać inne…

„Tych dalej już nie!!!” wykrzykuje pani speszona
„Ale dlaczego” pytam zaczepnie, gdyż właśnie trafiłam na coś co mnie zainteresowało.
„A no bo te, to nie… bo one to… Bo to by pani,,,yyy… język np. musiała znać”
„Znam”
„Aaaaa… hmmm zna pani? A… no to…hmmm, to niech już pani…. sobie przepisze telefon…”
mruczy pani pod nosem i spogląda na mnie z wyraźną niechęcią
w międzyczasie gdy ja przeglądam te OFERTY PRACY BIUROWEJ zagląda nieśmiało jakaś kobietka i lekko drżącym głosem pyta” Nie ma jakichś ofert do biura?”
/właśnie na takie patrzę- to te ściśle tajne/
„Nie” odburkuje już pani Urzędniczka zbulwersowana tym nagłym zainteresowaniem…
A przecież to co właśnie namierzyłam, było zarezerwowana dla córki sąsiadki…

Do zapamiętania na przyszłość- nie wolno pytać o oferty nieśmiało,
tylko wyrywać je Paniom!!!
po chamsku
brutalnie
i bezwzględnie!!!

I niech żyje przeciwdziałanie bezrobociu!!!!!!

Aha, jako osoba bez pracy musiałam wydać 5 złotych na bilety do PUP-u a następny termin stawienia się w urzędzie- w najbliższy piątek
Taaa dam- to ja już wiem czemu ci którzy są na zasiłku nie mają na jedzenie- wydają wszystko na bilety…

 

  • RSS